Nigdy wcześniej nie udało mi się tak zgrać piosenki z treścią wpisu.
Otóż z wczoraj na dziś doszedłem do wniosku, że dokładnie pamiętam moją rehabilitacje z dzieciństwa. Każdy zabieg i związane z nim odczucia. Ale nie potrafię sobie przypomnieć twarzy ludzi którzy mnie rehabilitowali mimo tego że spędzałem na tym mnóstwo czasu. Nie wiem czy to moja skleroza postępuje i będę miał niedługo przerzuty, czy tak ma każdy, czy po prostu pogięło mnie do reszty.
Dziś, obrabiając pewne foty do szkoły, przypomniała mi się pewna ‘przedszkolna’ metoda którą posługiwałem się zanim zacząłem siedzieć nad każdym zdjęciem tyle czasu. Nie wiem czy ta metoda jest na tyle wydajna, czy po prostu jestem tak wprawiony w jej używaniu, w każdym razie mam nadzieje, że kiedy znów dopadnie mnie jakiś zastój, znów sobie przypomnę że często najprostsze rozwiązania są najlepsze.
Dużo ludzi pytało mnie czemu nie umieszczam już zdjęć na digartach, deviantach i innych “pożalsięBożeartach”. O ile Digart miał dla mnie do pewnego momentu jakiś sens (nie to żebym był sadomasochistą) bo zawsze po wrzuceniu zdjęcia można było zostać skreślonym aż po samą prababcie i dzieci Twoich dzieci których jeszcze nie masz włącznie, to od kiedy pewien duży portal objął swoją opieką ów serwis i zaczął go tęgo reklamować zaczęło się tam robić nieciekawie. Komentarze w stylu “wspaniała fotka, zapraszam do siebie” moim skromnym zdaniem ni jak nie mają się do tych w stylu “Urodzenie się to był Twój życiowy błąd, tak samo jak to zdjęcie”. Co poradzić.
Tak ogółem w ramach dygresji w domu z nudów też można popstrykać.
No i na dworzu też można. Swoją drogą jesli ktos dawno nie zaglądał do mojej Galerii to czeka go megapotężny update. Tak więc korzystając z okazji odsyłam w owe miejsce.
Na wstępie chciałem przeprosić wszystkich posiadaczy słabych komputerów bo jako, że długo nie miałem komputera a dużo sie wydarzyło to i zdjęć się nazbierało. I tak w trosce o wasze ramy zmniejszyłem liczbę wyświetlanych postów na stronę do dwóch;p
Jako że i czytania i oglądania troche będzie to zaczniemy inaczej niż zawsze żeby zaoszczędzić czas.
To zacznijmy od tego że w końcu zabrałem się za obiecany samemu sobie remont. Szczerze mówiąc gdyby w pewnym momencie z odsieczą nie przybyłby mi najlepszy cekolomalarz po tej stronie wisły w postaci mojego wujka remont ciągnąłby się jeszcze ładnych parę lat.
Swoją drogą co ta piłka robiła tam przez cały czas- sam nie wiem. Żeby nie było tylko że ja nie robiłem przy remoncie;> no:]
Poza tym wyżej wspomniany remont trwałby pewnie krócej gdyby nie fakt że zebrałem się pks’em na warmię z aparatami i parą majtek na zmianę w plecaku. Całą drogę w obie strony uprzyjemniał mi napis znajdujący się przede mną.
Nie byłem tam w sumie długo. Ale dało się zauważyć dużą różnicę między Gdańską a miejscową ludnością. Tam jakoś nikt nie bał się aparatu ani nie węszył w tym podstępu. Siostry zakonne jak i sklepikarze zgodzili się na towarzyszenie im z aparatem. Ogółem uwielbiam urok wsi i małych miasteczek. Życie płynie tam tak powoli, nikt się nigdzie nie spieszy. Poza tym gołym okiem da się zauważyć że ludzie przyjmują tam większą wagę do obrządków religijnych i kościoła.
Nie pamiętam czy już wspominałem że ludzie s dużo bardziej gościnni. Każdy w zamian za rozmowę jest gotów ugościć Cię jak tylko najlepiej potrafi.
Życie wygląda inaczej- inaczej wyglądają rozmowy. W przeciwieństwie do Gdańska nie zauważyłem żeby ktokolwiek rozmawiał o tym co się stało w ostatnim odcinku mody na sukces czy czegokolwiek innego. Rozmowy głównie tyczyły się pracy: Tego kto został zwolniony, tego kto i jak daleko musi dojeżdżać do pracy.
Co prawda powroty do domu są miłe ale nie potrafiłem od razu wrócić do trybu życia w pędzącym Gdańsku. Jak tak patrze to ludzie tu nawet już spacerować nie potrafią.
Szybkoszybkoszybko. Ale i tak nie widzę się nigdzie poza Tym miastem.
To by było na tyle. Mam nadzieję że za bardzo nie zanudziłem i że jeszcze kiedyś tu zajrzysz.