Nie ukrywam że wychodziłem z założenia że nie będę pisał o maturach, ale tak jakoś. W każdym razie rzadko się zdarza pisać maturę, a jeszcze rzadziej maturę o blogach. W każdym razie nie są mi już obce stwierdzenia typu blog, bloger i blogować. Tyle o treści teraz pora się pochwalić. Prawdopodobnie jesteśmy szkołą która najbardziej spóźniła się na maturę bo zaczęliśmy pisać dopiero 48 minut po 9ej. Godzina za 5 dziewiąta przychodzi pani dyrektor (nie pozdrawiam) która pytała się nas przez krzyk czemu nie wchodzimy, na co ja ze stoickim spokojem- “Bo drzwi są zamknięte”. W końcu tak ten świat stworzony że zamkniętymi drzwiami nie wejdziesz. Przy okazji jeśli ktoś zna przypadek jakiejś szkoły która zaczęła później to czekam na cynk. Wejdźmy do środka bo tam też było ciekawie. Poza tym że jako jedyny miałem skrzypiącą ławkę, to kolega przede mną miał wyłamującą się nogę w krześle (w tym miejscu również nie pozdrawiam ludzi którzy przygotowywali te ławki). Mogę pozdrowić za to Pana Lewczuka który mimo swoich usilnych starań nie był słyszalny na sali (pozdrawiam). Chciał bym jeszcze pozdrowić Panią z komisji która siedziała obok mnie. Przez większą część egzaminu mogła sobie po prostu siedzieć, lecz w momencie gdy poprosiłem o słownik, popyt na nie przerósł podaż (toteż pozdrawiam ją). Pozdrowić jeszcze chciałbym Pana Kuźmiuka. O tak po prstu (pozdrawiam). I zapomniał bym o Ani która puściła oczko rajstopami (pozdrawiam). I to w tej kwestii na tyle.
Po maturze będę miał ogółem więcej czasu więc macie zapowiedź tego co was czeka.
I piosenki.
Ta ostatnia piosenka nawiasem rzecz biorąc miło brzmi dla ucha w wykonaniu grupy The GlenSkii’s o której mam nadzieje kiedyś powiedzieć coś więcej.
Od poprzedniego wpisu, sporo sie wydarzylo. Coś niecoś wam opowiem. Jeszcze zanim zaczne pisac to w ramach wstepu przydałoby się napomknac ze to juz dokladnie rowno bez zadnych zaokraglen setny wpis (!). Szczerze dziwie sie momentami tym co sledza tego bloga od poczatku i zagladaja tu za kazdym razem kiedy widza ze jest cos nowego W kazdym razie wszystkim im dziekuje. To najwazniejsza z rzeczy ktore sie wydarzyly jest pewnie to ze w sumie po 11latach uczeszczania do budynku przy ulicy Subislawa 22, udalo mi sie od nich dostac talon na balon i jak mnie najdzie ochota nie musze miec z nimi nigdy wiecej nic wspolnego. Ale cos czuje ze tak nie bedzie bo jednak czlowiek to istota sklonna do popadania w rutyne. Jako ze sam nie konczylem szkoly zaraz po piatkowym pozegnaniu wieczorem cala grupa z tej parszywej 12ki wyladowala w jednym miejscu. Szczerze w to nie wierze bo przez cale zycie nie widzialem zeby udalo sie zorganizowac tak duza czesc klasy w jednym miejscu i to o tej samej porze. Byl to wieczor miliona akcji, z calej tej zgrai najlepiej bawil sie ogolnie powszechny Marcin, ktorego z wzgledow na szacunek do jego osoby postanowilem nie umieszczac na blogu
Ogolem od momentu kiedy dotarlo do mnie ze juz wiecej nie bede zmuszony do liczenia sinosów i innych cotangusów jakis radosniejszy jestem. Ale nigdy nie wiadomo co sie wydarzy i moze stac sie tak ze bede to robil z pasja jaka zuk gnojarz darzy swoja kule (pozdro Marek ) Mniej matmy, wiecej czasu zeby poszwedac sie tymi polskimi ulicami gdzie wladze pod klatkowską dzierżą dresy i odwiedziec znajomych, albo nawet posiedziec nie naglony czasem nad morzem.
Wszystko ladnie pieknkie, ale czasem obawiam sie ze nasza klasa zamieni sie w naszą-klasę i bedzie to jedyna mozliwosc skontaktowania sie ze starymi znajomymi. Szczerze wierze ze nie
am nadzieje ze teraz nie bede musial tak dlugo pozostawiac w milczeniu i bede mia czesciej cos tu do napisania Jedyne co mi teraz stoi na przeszkodzie to cos w stylu komisa z calego zycia. Nazywa sie to jakos na M, ale czy to wazne? Olaboga, ale zem sie rozpisal. No nic. to troche muzyki na dowidzenia i do nastepnego razu.
I piosenka ktora kiedys gdy byla na pierwszych miejscach list przebojow jakos mi sie nie podobala, a teraz wpadla mi w ucho no dobra, dobra, juz sie zamykam.
jak w garncu. Tak mówią. Ciekawy to garniec. Bardziej kwiecień plecień. Długo nic tu nie pisalem, sporo czasu minęło i jeszcze więcej się wydarzyło ale nie chce mi sie pisać Pomilczmy, popatrzmy, posłuchajmy.
Tym sposobem macie przegląd przez pogodę jednego tygodnia. Nawiasem rzecz biorac mieszanka cyfrowo analogowa. Taki mix. W ramach dowidzenia piosenki.
Czyli o tym ze klisze mozna jeszcze kupic mimo jej znikniecia ze stanu mediamarktu W dobie aparatów cyfrowych chowanych po kieszeniach, majtkach i innych dziwnych miejscach, widok aparatu który nie ma wyświetlacza na którym wyświetlają sie zdjęcia można porównać do reakcji ludzi na widok czarnoskórego człowieka jakieś 10lat temu w Polsce. Obydwa bez zadnego fotoszopownia i na filmach fuji.
Wpierw z mojej zdobyczy jaką jest lubitel. Średni format, niedokładne naświetlanie, kwadratowe zdjęcia. Jeden jedyny wyjatek jest spowodowany tym ze to byl poczatek kliszy i zle nacięgnęłem. Kocham ten klimat.
Treaz zaprezentuje się nikon na taśmę.
Jak widać, codzienność może być ciekawa.
Do następego
Jak by kogo interere to winieta cleowo od lampy.
A tak apropos juz nie mam psa. Dziwne uczucie po tak dlugim czasie.
Czas na szumy
Jak juz ktos sie zdecyduje ogladac ten teledysk to zwróćcie uwage nie naKazika tylko na to co jest za oknem i na to jak klip zostal nakrecony. Chyba najciezsza metoda;p
We wstępniaku chciałbym podziękować Panu Remlingerowi za pożyczenie lampy i Avi za pożyczenie obiektywu. Gdyby nie wyżej wymienieni to co widzicie poniżej najpewniej wyglądałoby zupełnie inaczej.
Tak w ramach zakończenia, to robiłem porządek w linkach i jeśli kogoś pominąłem to piszcie
Jesienna pogoda, deszczyk pada, szkoda że nie oranżada. No i w sumie trochę dziwne że w środku zimy.
W każdym razie, taka pogoda i masa wolnego czasu skłoniła mnie do zrobienia czegoś co nazwać można galerią Zapraszam http://www.bwysocki.info/galeria
Moze nie tyle foty co focie Anki zez Gdyni. Dziwne miasto. Tak blisko Gdańska, a jednak tak inne. I ludzie tu gustuja w jakichs innych szalikach. Ciekawe czemu. ;] Popatrzcie sobie na kilka :<
A tak w ramach dygresji to doszedlem do wniosku ze cyganie z wyciagnietymi rekoma na ulicach nie mowia wcale do mnie daj, daj! Tylko Die, DIE!! ;d
Na ponizszym zdjeciu z kolei pewna pani (to ta osoba po prawej;> mowila do pana krzyczac ze gdy znanywszystkim i powszechnie (nie?)lubiany Roman dojdzie do wladzy to przegoni Szatana i nastanie wtedy królestwo Boże. Skoro tak mówi, pewnie tak będzie.
Co do różnic między Gdańskiem a Gdynią to przez dlugi czas w Gdyni odnaleźć się nie mogłem. Chociaz mowia ze to Gdansk jest miastem o skomplikowanym ukladzie drog. Cos w tym musi byc skoro nawet niemcy za kazdym razem mieli klopoty z jego zdobyciem
A co do kazdorazowego jutuba na koncu wpisu, podiele sie z wami moim wykopaliskiem. Piosenka z czasow mojego gimnazjum ktora wiernie mi towarzyszyla